Po 2 nocach spędzonych w domu polskim w Ulan Ude (bardzo serdecznie pozdrawiamy i przesyłamy podziękowania dla Pani Tatiany) z samego rana ruszyliśmy w stronę Mongolii.
W Domu Polskim spotkaliśmy Pana Stanisława z Wrocławia. Podróżuje on samotnie od połowy czerwca, wrócił właśnie z trzy tygodniowego wojażu po Mongolii. Nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby nie to …, że Pan Stanislaw ma 79 lat
Globtroter z krwi i kości, zwiedził naprawdę kawal świata, wiec mamy nadzieję, że wraz z nim zawitamy w Szczyrku na ogólnopolskim spotkaniu podróżników w listopadzie
Bezpośredni pociąg do Mongolii odpadł od razu jak tylko usłyszeliśmy cenę - 2200 rubli! [oko. 200zł ? przyp. Piotrek] No to co? Może autobusem ?
Czemu nie - cena 950 rubli - lepiej, lepiej… Nie! Za łatwo! Jedziemy na granicę, a potem się zobaczy:) I to wyjście okazało się najkorzystniejsze pod względem kosztów bo zestaw (busik do Kjachty, taxi na granice, busikiem przez granice, taxi do Suh baatar i pociąg do Ulan Baatar) kosztował nas 600 rubli
Na granicy nie było żadnych problemów, normalna kontrola dokumentów, tylko przez kolejkę i wpuszczanie po 2 samochody na 20 minut, spędziliśmy tam 4 godziny
W stolicy Mongolii zaokrętowaliśmy się w niedrogim hostelu za 5 “zielonych” za noc, właśnie wyszliśmy na zwiedzanie (byliśmy już w klasztorze Gandan i placu Sukhbaatar.
Pierwsze wrażenia? Kraj pełen absurdów
Brak budek telefonicznych tylko babcie i dziadki siedzące na krzesełkach z białym telefonem na kolanach, kasy biletowe na dworcach czynne dwa razy dziennie po 3 godziny, tak samo szalety publiczne !
No i Mongolia importuje większość rzeczy, co widać po produktach - wszystko jest made in Russia, made in Ukraine i baaaardzo często : made in Poland!
widzieliśmy w sklepie na uboczu : “sałatkę wiosenna” z Victusa, cukierki zozole, batoniki alibi i ogórki kiszone nieznanej nam polskiej firmy:D
Zdążyliśmy już spróbować miejscowej kuchni, mięso nawet smaczne, aczkolwiek bardzo tłuste i długo po zjedzeniu czuje się jego zapach (bardzo intensywny). Zupy ? Wczoraj jedliśmy coś czego nazwa brzmiała jak ?akciczk magczk?
i smakowało jak woda po pierogach z makaronem i bardzo dużą ilością baraniny:)
Jutro… prawdopodobnie wyruszamy na “terenowy” objazd Mongolii!
by Fulb






















7 Komentarzy jak narazie ↓
1 Marek Aureliusz // sierpnia 15, 2008 at 20:30
cieszymy sie ze wciaz natykacie sie na rozne absurdy
mam nadzieje tylko, ze beda one na tyle mile i nie zlosliwe, ze wspominanie ich bedzie najprzyjemniejsza sprawa po powrocie do domu:) Pozdrawiaja Wroclawskie Krasnale z forum internetowego o Wroclawskich Krasnoludkach
http://www.krasnalove.pl
2 DARTHORK // sierpnia 15, 2008 at 21:33
TE DZIADKI Z BIAŁYM PHONEM NA KOLANACH REWELACJA !!! LOL
3 paf // sierpnia 17, 2008 at 13:18
wogole spadajce.
My jedziemy na Ukraine sladami sonetów krymskich!
no.
i foch
4 Grzesiek Zięba // sierpnia 17, 2008 at 23:35
do paf’a:
Bakczysaraj jest spoko ;] Pałac chanów - taki sobie, ale monastyr daje rade
5 paf // sierpnia 18, 2008 at 15:02
do Grzesiek Zięba
nie mówi sie “do paf’a”
ino “do pawia”
wygodniej i bardiej po polsku pzdr
6 misz // sierpnia 26, 2008 at 00:35
nic sie nie dzieje … nuda … zero dialogow …
7 AgataB. // sierpnia 28, 2008 at 13:35
No właśnie, co tak cicho?
Skomentuj