Strona główna

WROCŁAW-BEIJING-VLADIVOSTOK

WyprawaŻyczliwości.pl

Ulan Ude -> Ulan Baatar

15 sierpień 2008 · 7 Komentarzy

Po 2 nocach spędzonych w domu polskim w Ulan Ude (bardzo serdecznie pozdrawiamy i przesyłamy podziękowania dla Pani Tatiany) z samego rana ruszyliśmy w stronę Mongolii.
W Domu Polskim spotkaliśmy Pana Stanisława z Wrocławia. Podróżuje on samotnie od połowy czerwca, wrócił właśnie z trzy tygodniowego wojażu po Mongolii. Nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby nie to …, że Pan Stanislaw ma 79 lat :) Globtroter z krwi i kości, zwiedził naprawdę kawal świata, wiec mamy nadzieję, że wraz z nim zawitamy w Szczyrku na ogólnopolskim spotkaniu podróżników w listopadzie :)

Bezpośredni pociąg do Mongolii odpadł od razu jak tylko usłyszeliśmy cenę - 2200 rubli! [oko. 200zł ? przyp. Piotrek] No to co? Może autobusem ? :) Czemu nie - cena 950 rubli - lepiej, lepiej… Nie! Za łatwo! Jedziemy na granicę, a potem się zobaczy:) I to wyjście okazało się najkorzystniejsze pod względem kosztów bo zestaw (busik do Kjachty, taxi na granice, busikiem przez granice, taxi do Suh baatar i pociąg do Ulan Baatar) kosztował nas 600 rubli :) Na granicy nie było żadnych problemów, normalna kontrola dokumentów, tylko przez kolejkę i wpuszczanie po 2 samochody na 20 minut, spędziliśmy tam 4 godziny :)

W stolicy Mongolii zaokrętowaliśmy się w niedrogim hostelu za 5 “zielonych” za noc, właśnie wyszliśmy na zwiedzanie (byliśmy już w klasztorze Gandan i placu Sukhbaatar.
Pierwsze wrażenia? Kraj pełen absurdów :P Brak budek telefonicznych tylko babcie i dziadki siedzące na krzesełkach z białym telefonem na kolanach, kasy biletowe na dworcach czynne dwa razy dziennie po 3 godziny, tak samo szalety publiczne ! :P No i Mongolia importuje większość rzeczy, co widać po produktach - wszystko jest made in Russia, made in Ukraine i baaaardzo często : made in Poland! :D widzieliśmy w sklepie na uboczu : “sałatkę wiosenna” z Victusa, cukierki zozole, batoniki alibi i ogórki kiszone nieznanej nam polskiej firmy:D
Zdążyliśmy już spróbować miejscowej kuchni, mięso nawet smaczne, aczkolwiek bardzo tłuste i długo po zjedzeniu czuje się jego zapach (bardzo intensywny). Zupy ? Wczoraj jedliśmy coś czego nazwa brzmiała jak ?akciczk magczk? :) i smakowało jak woda po pierogach z makaronem i bardzo dużą ilością baraniny:)
Jutro… prawdopodobnie wyruszamy na “terenowy” objazd Mongolii!

by Fulb

Kategoria: AZJA

7 Komentarzy jak narazie ↓

  • 1 Marek Aureliusz // sierpnia 15, 2008 at 20:30

    cieszymy sie ze wciaz natykacie sie na rozne absurdy :) mam nadzieje tylko, ze beda one na tyle mile i nie zlosliwe, ze wspominanie ich bedzie najprzyjemniejsza sprawa po powrocie do domu:) Pozdrawiaja Wroclawskie Krasnale z forum internetowego o Wroclawskich Krasnoludkach :) http://www.krasnalove.pl

  • 2 DARTHORK // sierpnia 15, 2008 at 21:33

    TE DZIADKI Z BIAŁYM PHONEM NA KOLANACH REWELACJA !!! LOL

  • 3 paf // sierpnia 17, 2008 at 13:18

    wogole spadajce.
    My jedziemy na Ukraine sladami sonetów krymskich!
    no.
    i foch

  • 4 Grzesiek Zięba // sierpnia 17, 2008 at 23:35

    do paf’a:
    Bakczysaraj jest spoko ;] Pałac chanów - taki sobie, ale monastyr daje rade :)

  • 5 paf // sierpnia 18, 2008 at 15:02

    do Grzesiek Zięba

    nie mówi sie “do paf’a”

    ino “do pawia”
    wygodniej i bardiej po polsku pzdr

  • 6 misz // sierpnia 26, 2008 at 00:35

    nic sie nie dzieje … nuda … zero dialogow …

  • 7 AgataB. // sierpnia 28, 2008 at 13:35

    No właśnie, co tak cicho? :)

Skomentuj